O autorze
Ekspert ds. edukacji i oświaty, specjalista z zakresu zarządzania i prawa oświatowego, kilkunastoletnie doświadczenie w szkoleniu dyrektoròw placówek oświatowych, nauczycieli oraz administracji publicznej, autor licznych publikacji z zakresu zarządzania i oświaty – od "Harvard Business Review" aż po "Dyrektora Szkoły", wykładowca akademicki, sekretarz .Nowoczesnej ds. edukacji.

Pułapki reformy, a ruch kadrowy w szkołach

Ben White
Uwaga! Nowe, bardzo niekorzystne, przepisy kadrowe dotkną swym zasięgiem znacznie większą grupę nauczycieli niż sie powszechnie wydaje. Zagrożeni są nie tylko ci uczący w gimnazjach!

Wraz z reforma systemu edukacji MEN przygotowało również przepisy towarzyszące, także w kwestii zmian czy rozwiązywania stosunku pracy z nauczycielami. Najbliższe 3 lata, do września 2019r, to okres w którym zawieszono niektóre artykuły Karty Nauczyciela, inne zaś nie obowiązują wybranych grup nauczycieli. Dzisiaj właśnie o tym na czym polegają zmiany oraz kogo rzeczywiście dotyczą. W tej drugiej kwestii pozostaje wiele wątpliwości, które za chwile rozwieję, ale uprzedzam, wynik nie będzie taki jak sie powszechnie uważa czy pisze na różnych portalach oświatowych.



Esencje zmian, rzekomo dotyczących tylko nauczycieli gimnazjów, zawarto w dwóch artykułach: 225 i 226. Pierwszy z nich mówi juz w pierwszym ustępie o tym, że omawiane rozwiązania dotyczą nauczycieli gimnazjum („Nauczyciela gimnazjum (…) którego dalsze zatrudnienie w gimnazjum (…) nie jest możliwe ze względu na zmiany organizacyjne…”) . I tutaj odetchnąć póki co mogą nauczyciele zatrudnieni w szkołach podstawowych czy zespołach szkół. Dalej ustęp pierwszy przewiduje, że nauczyciela właśnie którego dalsze zatrudnienie nie jest możliwe, przenosi sie w stan nieczynny. De facto oznacza to odroczone zwolnienie, a różnica w porównaniu do art. 20 Karty Nauczyciela polega na tym, że według starych przepisów umowę s rozwiązywało, a to nauczyciel mógł  wnioskować o przejście w stan nieczynny. Tak czy siak efekt jest taki sam, najpóźniej po sześciu miesiącach rozwiązywany jest stosunek pracy.
Niestety to nie koniec zmian w tym zakresie. Nowe przepisy w odróżnieniu od tych poprzednich przewidują takie rozwiązanie juz nie tylko dla nauczycieli zatrudnionych przez mianowanie ale dla wszystkich („Nauczyciela gimnazjum (…), zatrudnionego na podstawie mianowania lub umowy o pracę (…), którego dalsze zatrudnienie (…) jest możliwe…” przenosi się w stan nieczynny (…) albo rozwiązuje
się z nim stosunek pracy, jeżeli nauczyciel nie wyrazi zgody na przeniesienie w stan nieczynny)
”.

Do drugie sam stan nieczynny „po nowemu” to nie to samo co dotychczas. Kolejne ustępy tego artykułu przewidują znowu mniej korzystne zasady, tym razem funkcjonowania nauczyciela w trakcie przebywania w stanie nieczynnym. Wybrane paragrafy zawieszonego Art. 20 Karty pozwalały nauczycielowi przebywającemu w stanie nieczynnym na prace w innej szkole, ba, nawet we własnej. Obecnie, dowolny stosunek pracy w dowolnej szkole oznacza koniec stanu nieczynnego:
„7. Stosunek pracy nauczyciela przeniesionego w stan nieczynny wygasa:
1) z upływem sześciomiesięcznego okresu pozostawania w stanie nieczynnym;
2) z dniem podjęcia zatrudnienia w innej szkole.


8. (…)

9. W przypadku podjęcia przez nauczyciela pracy w tej samej szkole w okresie pozostawania w stanie nieczynnym,
z dniem podjęcia pracy ustaje stan nieczynny.”




Ustęp drugi Art 225 to odpowiedź na dawne Art 20-22 KN, rzecz ma sie bowiem o ograniczaniu etatu. Nowe przepisy i w tej kwestii prezentują się dużo mniej korzystnie niż dotychczas. Po pierwsze znowu dotyczy to każdego pełnoetatowego nauczyciela, po drugie nie ma mowy o ograniczaniu zaledwie na jeden rok, po trzecie i najgorsze, ograniczenie może wynosić więcej niż 1/2 etatu:

„2. Nauczycielowi gimnazjum zatrudnionemu na podstawie mianowania lub umowy o pracę
na czas nieokreślony w pełnym wymiarze zajęć, którego dalsze zatrudnienie w pełnym wymiarze zajęć nie jest możliwe, dyrektor szkoły może zaproponować ograniczenie zatrudnienia, z zastrzeżeniem ust. 5.

(…)
5. Ograniczenie zatrudnienia nauczyciela gimnazjum może nastąpić do 1/2 obowiązkowego
wymiaru zajęć lub niższego, uzasadnionego względami organizacyjnymi…”.




Największa niespodzianka w Art. 225 jest jednak na końcu. Zaczynając jego analizę zacytowałem początek ustępu pierwszego "nauczyciela gimnazjum, którego dalsze zatrudnienie". Spodziewałem się, że czytając kolejne akapity dużą ulgę odczuwali nauczyciele zatrudnieni i uczący w zespołach szkół czy szkołach podstawowych. Otóż niesłusznie! Zanim zacytuje ostatni ustęp tego artykułu, weźmy taki oto przykładowy zestaw nauczycieli i placówek w których mogą być zatrudnieni:


Nauczyciel A - zatrudniony w samodzielnym gimnazjum;

Nauczyciel B - zatrudniony w zespole szkół, zespół jest jego pracodawcą, nieistotne czy uczy w tylko szkole podstawowej czy tylko w gimnazjum czy częściowo w obydwu;

Nauczyciel C - nauczyciel szkoły podstawowej, która staje sie szkołą 8-letnią i przyjmuje oddziały gimnazjalne z włączanego gimnazjum;

Nauczyciel D - zatrudniony w szkole podstawowej, która staje sie szkołą 8-letnią , nie przyjmuje oddziałów gimnazjalnych.


Z pozoru sprawa jest prosta, po lekturze i analizie poszczególnych ustępów wygląda na to, że przepisy Art. 225 dotyczą z naszego przykładu tylko nauczyciela czy placówkę A. A jednak…
Ostatni ustęp tego bardzo niekorzystnego Art. 225 brzmi tak: „12. W okresie do dnia 29 lutego 2020 r. przepisy ust. 1–11 stosuje się odpowiednio również do nauczycieli zatrudnionych
w szkołach, w których są prowadzone klasy dotychczasowego gimnazjum
”. Co to oznacza dla naszego przykładu? Ano tyle, ze Art. 225 ze wszystkimi swoimi zapisami, dotyczy znacznie większej grupy nauczycieli niż się wydawało. Z naszej grupy zarówno nauczyciela/placówki A, B jak i C!

Jedyni bezpieczni są tu nauczyciele szkoły D, do której nie są włączane oddziały gimnazjalne.
Oznacza to, ze tak samo kiepsko traktowany będzie nauczyciel gimnazjum jak i nauczyciel zespołu w którym oddziały gimnazjalne pozostają czy szkoły do której oddziały gimnazjalne będą włączane. Równie dobrze może to być liceum. Dziś jednak niestety pokutuje myślenie, szczególnie wśród nauczycieli szkół podstawowych, że ich reforma nie dotknie, a jeśli juz dotknie to tylko pozytywnie. Niestety, przyjęcie oddziałów gimnazjalnych przez placówkę jest trochę „pocałunkiem śmierci” dla rady pedagogicznej szkoły przyjmującej. To jednak nie koniec.



Czas na Art. 226, który jest szczęśliwie krótszy, ale szczęście to tez jest pozorne. Ustęp pierwszy tegoż artykułu mówi tak: „1. W roku szkolnym 2018/2019 z nauczycielami gimnazjów (…) zatrudnionymi na podstawie mianowania lub umowy o pracę na czas nieokreślony, których dalsze zatrudnienie
nie jest możliwe ze względu na zmiany organizacyjne powodujące wygaszenie kształcenia w gimnazjum, rozwiązuje się stosunek pracy.

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że już od kolejnego roku szkolnego nie ma stanu nieczynnego. Nauczyciela dla którego nie będzie godzin po prostu się będzie zwalniać. Jest to jedyna przewidziana opcja. Kwestia ograniczania etatu przez wszystkie trzy przejściowe lata wygląda tak samo, zatem jedynym godnym uwagi ustępem jest jeszcze raz ustęp dwunasty, który i w tym przypadku mówi jasno, ze zapisy tego artykułu dotyczą znowu wszystkich nauczycieli w szkołach, w których zorganizowane będą oddziały gimnazjalne, analogicznie do Art. 225. 



Na koniec jeszcze perełka dotycząca wszystkich nauczycieli bez wyjątku. Art. 220 ze swoimi zapisami w ustępie 3 mówiącymi o uzupełnianiu etatu to znowu pogorszenie statusu nauczycieli w stosunku do dotychczasowych regulacji. Dotychczas istniał wyłącznie możliwość nałożenia na nauczyciela obowiązku uzupełniania etatu w innej placówce, ale wyłącznie na okres jednego roku oraz co najwyżej ½ etatu. Nowe przepisy, przypomnę dotyczące wszystkich, niezależnie od typu zatrudnienia, typu placówki czy fakty posiadania lub nieposiadania oddziałów gimnazjalnych, brzmią tak:

„3) organ prowadzący przedszkole, szkołę, placówkę i ich zespoły może nałożyć na nauczyciela zatrudnionego na podstawie mianowania lub umowy o pracę obowiązek podjęcia pracy w innej szkole lub szkołach, (…), w celu uzupełnienia tygodniowego obowiązkowego wymiaru zajęć dydaktycznych, wychowawczych lub opiekuńczych także w wymiarze większym niż 1/2 obowiązkowego wymiaru zajęć”.

Poniższego tekstu proszę nie traktować jako straszenie, a bardziej jako „otwieranie oczu” tym wszystkim którzy być może nie doceniali zakresu nadchodzących zmian oraz tym, którzy uwierzyli w zapewnienia MEN, że żaden nauczyciel pracy nie straci. Straci niestety, ponieważ ramówki, demografii oraz arytmetyki się nie oszuka. Zaledwie i aż 65 godzin nauki przewidziane łącznie dla klas VII i VIII nigdy nie da 90 godzin nauki, które realizowano przez trzy lata gimnazjum. I o ile życzę wszystkim, aby nowe VII klasy uratowały niejako brakujące godziny i etaty, które uciekają ponieważ nie będzie klas I w gimnazjach, podobnie niech ma to miejsce za rok i niech w miejsce klas II lukę godzinową dla nauczycieli zapełnią godziny klasy VIII, o tyle ciężko mi jest sobie wyobrazić, że znajdą się godziny analogicznie w zamian za klasy III. Musiałaby pojawić się klasa IX, a tej przecież nie będzie.

Prostując kolejne kłamstwo MEN, mogę śmiało (mimo, że z dużym smutkiem) powiedzieć, że nie tylko spora grupa nauczycieli pracę straci, a na dodatek na dużo gorszych zasadach niż dotychczas i niż się wszystkim wydawało.
Trwa ładowanie komentarzy...